wtorek, 01 maja 2012
Dni wolne to strata dla gospodarki?

Tak± mantrê, ilekroæ zbli¿a siê okres tzw. d³ugiego weekendu, s³yszymy z ust doradców ekonomicznych, doradców pracodawców i innych osób mieni±cych siê okre¶leniem ekspert, bêd±cych zwyczajnie s³ugami na pasku wspó³czesnego kapitalizmu. Przecie¿ Polacy maj± wydajno¶æ na poziomie 62% ¶redniej krajów UE, dlatego wolne im siê nie nale¿y, gdy¿ trzeba budowaæ potêgê ekonomiczn± kraju!

Szermowanie wybiórczym wska¼nikiem jest bardzo dobrym argumentem pod warunkiem, ¿e gawied¼ nie zna innych. Otó¿ warto przytoczyæ fakt, ¿e Polacy pracuj± d³ugo. Czas pracy w Polsce wynosi 40 godzin tygodniowo (kodeksowy) i plasuje nas na pierwszej pozycji ex aequo z 10 krajami UE. Rzeczywisty czas pracy plasuje nas w ¶rodku tej stawki krajów Europy. Najciekawsze jest zestawienie uwzglêdniaj±ce czas pracy, dni wolne, urlopy, pokazuj±ce, ¿e Polacy pracuj± rocznie 1848 godzin, co daje nam drug± pozycjê po Estonii i Rumunii (pierwsze miejsce ex aequo)[1].

Wydajno¶æ pracy nie zale¿y od czasu spêdzanego w pracy, lecz równie¿ od stanu w jakim stawia siê pracownik – czy jest wypoczêty czy zmêczony? Skoro wydajno¶æ w Polsce jest niska to mo¿e wynika to z faktu, ¿e Polacy s± zmêczeni, a zatem argument o zbyt du¿ej ilo¶ci wolnego jest ca³kowicie nietrafiony?

Wysoko¶æ p³ac w Polsce jest powszechnie znana, jest ona determinowana wydajno¶ci± pracy. Skoro zatem wydajno¶æ jest na niskim poziomie to i p³ace na takim s±. Dlaczego wiêc mamy porównywaæ siê z krajami, które maj± nie tylko wydajno¶æ na ¶rednim poziomie UE, ale równie¿ p³ace?

Moje obserwacje podpowiadaj± jeszcze jedno stwierdzenie. D³ugi weekend, dni ¶wi±teczne wi±¿± siê z ograniczon± dostêpno¶ci± do sklepów. Powoduje to, ¿e w dni poprzedzaj±ce ludzie robi± zakupy w ilo¶ciach, które sugerowa³yby, ¿e zbli¿a siê front lub co najmniej klêska ¿ywio³owa. Czy¿ nie jest tak, ¿e napêdza to popyt wewnêtrzny, a on jak wiadomo, trzyma na powierzchni polsk± gospodarkê?

Dni wolne to równie¿ czas konsumpcji dóbr zakupionych na tê okoliczno¶æ, ale to równie¿ czas konsumpcji w postaci turystyki krajowej i zagranicznej. W przypadku d³ugich weekendów, mimo wszystko z racji ich parodniowego charakteru, wiêkszo¶æ pozostaje w kraju, co równie¿ ma wp³yw na pobudzanie krajowej gospodarki.

Warto by osoby, szczyc±ce siê opini± ekonomisty czy eksperta, nie szermowa³y jednym wska¼nikiem, ale przedstawia³y ca³e spectrum zjawiska. Inaczej mamy do czynienia z niczym innym jak propagand±. W imiê czego?  


[1] http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90442,5662131,Pracowity_wschod_i_leniwy_zachod.html  

11:15, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 kwietnia 2012
SLD na podium a wpadki Palikota

Nie nale¿ê do osób, które ekscytuj± siê sonda¿ami przedwyborczymi poparcia partii politycznych, a wynika to z lat negatywnych do¶wiadczeñ je¶li chodzi o ich sprawdzalno¶æ. Nie mniej sonda¿ TNS OBOP dla TVP przeprowadzony w dniach 11-12 kwietnia 2012r. warty jest skomentowania za spraw± zmian na 3 miejscu, to jest wzro¶cie notowañ SLD i spadku Ruchu Palikota (zamiana na 3 miejscu).

Sonda¿ zosta³ przeprowadzony w okresie nastêpuj±cym po w¶ciek³ym ataku jaki przypu¶ci³ na SLD Janusz Palikot zarzucaj±c partii oraz jej przewodnicz±cemu Leszkowi Millerowi odpowiedzialno¶æ za rzekomo istniej±ce w Polsce tajne wiêzienia CIA (przy okazji skrzêtnie omijaj±c nazwisko Aleksandra Kwa¶niewskiego, pe³ni±cego wówczas „tylko” funkcjê Prezydenta RP i Zwierzchnika Si³ Zbrojnych RP). Rozbuchana medialnie sprawa (wszak forma i tre¶æ dzia³alno¶ci Palikota jest bardzo no¶na, wrêcz populistyczna, a to ¶rodki masowego przekazu bardzo lubi±) spotka³a siê z do¶æ jednoznaczn± reakcj± samego Millera jak i sojuszu. W mojej ocenie, nie nadu¿ywaj±c wielkich s³ów, argumenty o polskiej racji stanu i zagro¿eniu, jakie wynika z szermowania takimi oskar¿eniami w imiê krajowej walki politycznej, dotar³y do czê¶ci dotychczasowych zwolenników Ruchu Palikota i ich sympatie mog³y przesun±æ siê w stronê SLD.

Nieuczciwo¶ci± by³o by nie odnotowanie jeszcze jednej wpadki lidera RP, która mog³a niew±tpliwie mieæ wp³yw na spadek notowañ Ruchu. S³ynna wypowied¼ Palikota o Jaros³awie Gowinie cyt, „katolicka ciota” dyskredytuje autora tych s³ów, jako obroñcê mniejszo¶ci seksualnych. U¿ywanie wulgarnego okre¶lenia rodem z kontrmanifestacji parad równo¶ci spod znaku ONR czy M³odzie¿y Wszechpolskiej, niezale¿nie od kontekstu, pokazuje prawdziwe oblicze ¶wiatopogl±dowe by³ego redaktora homofonicznej gazety „Ozon”. Po dodaniu do tego przymiotnika „katolicka”, niezale¿nie od liczby faktycznych wyznawców religii rzymskokatolickiej w Polsce, robi siê ju¿ ca³kowicie niesmacznie.

niedziela, 01 kwietnia 2012
Loty CIA a racja stanu

Po przemianach 1989r. w Polsce i Europie ¦rodkowo - Wschodniej zdecydowano w Polsce (elity rz±dz±ce, od pocz±tku zwi±zane z "S", potem niechêtnie, ale przyst±pi³a do tego lewica, znowu post "S", "postkomuna", post "S"), ¿e gwarantem bezpieczeñstwa miêdzynarodowego kraju nie bêdzie ju¿ "rozpadniêty" Zwi±zek Radziecki, zlikwidowany Uk³ad Warszawski czy jaki¶ lokalny, ¶rodowoeuropejski alians, lecz Pakt Pó³nocnoatlantycki, a w³a¶ciwie jego jedyna si³a czyli Stany Zjednoczone. Uznano, ¿e wspó³praca z Amerykanami (niegdy¶ jak z Rosjanami, choæ niekoniecznie oznacza to wolny wybór, zarówno w jednym jak i drugim przypadku) jest polsk± racj± stanu.

Ta trywialna prawda le¿y u podstaw dzia³alno¶ci wszystkich rz±dów po kolei, od prawicy do lewicy. Naturaln± konsekwencj± wspó³pracy militarnej, politycznej jest wspó³praca na gruncie wywiadów. Loty CIA by³y, s± na to dowody, nie ma natomiast dowodów na istnienie wiêzieñ w Polsce. Jak dot±d s± to jedynie opinie lub zeznania osób podejrzanych o terroryzm (otwartym jest pytanie o ich wiarygodno¶æ).

Odwo³uj±c siê do argumentu racji stanu nie dziwi mnie do¶æ jednoznaczna postawa uczestników sceny politycznej od Kaczyñskiego, przez Tuska, Komorowskiego do Millera (wymieniam nieprzypadkowo osoby, które z racji piastuj±cych funkcji mia³ lub maj± dostêp do najtajniejszych spraw naszego pañstwa). Jedynie Palikot zrobi³ sobie po raz kolejny happening rzucaj±c b³otem w Leszka Millera. Podobno buduje swoj± markê, jako odpowiedzialnej si³y politycznej, proponuj±c Polakom d³u¿sz± emeryturê, warto by równie¿ w kwestii bezpieczeñstwa narodowego zacz±³ zachowywaæ siê powa¿nie.


Tagi: cia miller
09:04, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2012
Emerytury wed³ug Tuska – im bli¿ej ¶mierci tym lepiej!

„Trzeba to powiedzieæ jasno i stanowczo”, ¿e propozycja podniesienia wieku emerytalnego to nic innego jak skrócenie okresu, w którym ZUS bêdzie wyp³aca³ ¶wiadczenie emerytalne. I choæ cytujê „Misia”, to jednak nie jest weso³±, propozycja skrócenia czasu miêdzy przej¶ciem na emeryturê a zgonem „stypendysty ZUS-u”. Do tego owa „reforma” zmierza – krótszy okres p³acenia ¶wiadczeñ to wiêcej pieniêdzy na koncie pañstwowego ubezpieczyciela, czyli de facto bud¿etu pañstwa.
Dzisiaj premier Donald Tusk usi³uje przekonaæ nas, ¿e takie prostackie rozwi±zanie jest jedynym ratunkiem ubezpieczeñ spo³ecznych w Polsce. Zapomina o milionach bezrobotnych w kraju, którzy z powodu braku zatrudnienia nie op³acaj± sk³adek na ubezpieczenie spo³eczne. D±¿enie do obni¿enia poziomu bezrobocia niestety jest zbyt trudnym i niewykonalnym zadaniem dla duetu Tusk – Rostowski.

Podkre¶la siê, ¿e zmiany wieku emerytalnego s± konieczne ze wzglêdu na starzenie siê spo³eczeñstwa, które bêdzie w kolejnych latach postêpowaæ. Banalne to stwierdzenie, ale przyczyn± tego jest ma³a liczba dzieci. Na to wp³yw maj± nie tylko kwestie woli posiadania pomsta, ale i warunki ekonomiczne. Czy rz±d jest w stanie zaproponowaæ m³odym rodzicom politykê prorodzinn±? Wygl±da na to, ¿e indolencja w tym zakresie jest przykrywana przesuniêciem wieku emerytalnego. Bo przecie¿ tak ³atwiej i pozornie (!) taniej, ni¿ zagwarantowaæ wiêksze ulgi podatkowe, ¶wiadczenia dla matek pozostaj±cych z dzieæmi w domu (a to jest jak etat!), miejsca w ¿³obkach i przedszkolach (spychanie odpowiedzialno¶ci na samorz±dy nie wymaga komentarza). Do tego dochodzi brak jakiejkolwiek przemy¶lanej polityki imigracyjnej w tych sektorach, w których brakuje r±k do pracy.

Jak dot±d polski rz±d proponuje Polakom ¶redniowieczn± maksymê „Memento mori” (³ac. pamiêtaj o ¶mierci).

21:14, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 lutego 2012
Polityczna bieda Tuska
fot. FaktDziennikarze TVN24 zastanawiaj± siê czy w Polsce mamy do czynienia z polityczn± bied±. Wszak Prezes Rady Ministrów zarabia netto jedynie 11,5 tys. z³otych miesiêcznie, przy ogromie odpowiedzialno¶ci i obowi±zków. Jego pensja jest porównywalnie o po³owê ni¿sza od jego czeskiego kolegi i parokrotnie od odpowiednika z Zachodu. Pensja premiera odpowiada zaledwie wynagrodzeniu mened¿era ¶redniego szczebla (w Warszawie byæ mo¿e jest to prawda).
Licz±c uposa¿enie Donalda Tuska proponujê równie¿ rozliczyæ inne wydatki bezpo¶rednio z nim zwi±zane, a nawet powiedzia³bym, ¿e maj±ce charakter prywatny. Dla przypomnienia – w styczniu br. podano informacjê, ¿e przez 3 miesi±ce obecnej kadencji Sejmu RP, wydano na przeloty rz±dowym samolotem 120 tys. z³. Nie by³o by w tym nic dziwnego, wszak¿e jest Tusk jest jednym z najwy¿szych przedstawicieli w³adz pañstwowych. Przeciêtnego zjadacza chleba w stan irytacji mo¿e wprowadziæ jednak fakt, ¿e owe loty odbywa³y siê na trasie Warszawa – Gdañsk – Warszawa, kiedy to Donald Tusk udawa³ siê na weekend do prywatnego domu w stolicy Pomorza.

120 tys. z³otych przez 3 miesi±ce daje ¶rednio miesiêcznie dodatkowe wynagrodzenie rzêdu 40 tys. z³otych (nazwijmy to diet±, bo jest nieopodatkowane). Czy wobec tego zarobki oko³o 50 tys. z³otych miesiêcznie s± kwot± ma³± jak na premiera ¶rodkowo-europejskiego pañstwa, w którym ¶rednia p³aca to nieco ponad 3200 z³, a pensja minimalna to 1500 z³ brutto? Wynagrodzenie premiera plasuje siê wobec tego na poziomie pañstw europejskich, w których wynagrodzenie minimalne wynosi 4000 tys. Czy to jest polityczna bieda?!
Tagi: PO premier Tusk
15:20, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 stycznia 2012
Koreañska noc
¦mieræ przywódcy Korei Pó³nocnej Kim Dzong Ila wzbudzi³a wiele komentarzy i pewnych nadziei na zmianê, szansê na liberalizacjê, w kraju przymieraj±cym g³odem, jednak posiadaj±cym najwiêkszy wska¼nik militaryzacji spo³eczeñstwa na ¶wiecie, posiadaj±cym niedoskona³±, ale jednak broñ j±drow±.
Korea P³n. jest bez w±tpienia pañstwem totalitarnym, bodaj jedynym wspó³cze¶nie istniej±cym, którego praktyki bez cienia w±tpliwo¶ci mo¿na porównaæ do hitlerowskich Niemiec czy stalinowskiego ZSRR (poza ró¿nic± skali). Nie ma szans na powstanie w tym kraju opozycji, nie tylko z racji braku jakichkolwiek do¶wiadczeñ demokratycznych, ale tak¿e z powodu ca³kowitej izolacji spo³eczeñstwa. Czy jeste¶my sobie w stanie wyobraziæ, ¿e pó³nocni Koreañczycy nie u¿ywaj± telefonów komórkowych i Internetu, ¿e w ogóle nie maj± pojêcia, ¿e ich ¶wiat mo¿e wygl±daæ inaczej i ¶wiat wokó³ diametralnie siê ró¿ni?
Sukcesja w³adzy z pewno¶ci± przebiegnie w KRLD pomy¶lnie, choæ nie bez zgrzytów, o których mo¿e nawet siê nie dowiemy. Dlatego w zasadzie mo¿emy siê pokusiæ o teoretyczne rozwa¿enie co mog³o by doprowadziæ do upadku systemu totalitarnego. Przede wszystkim konieczne by³o by nak³onienie Chin do zmiany polityki – zaprzestania czê¶ciowego finansowania i wspierania politycznego. Wydaje siê, ¿e jedynie interwencja militarna mog³aby cokolwiek zmieniæ, a zmiana postawy Chin nie prowadzi³a by do powtórzenia wojny koreañskiej z lat 50-tych. Wymaga³oby to oczywi¶cie odpowiedniego mandatu Narodów Zjednoczonych i zaanga¿owania militarnego Si³ Samoobrony Japonii (formalnie nie ma si³ zbrojnych) oraz USA i w mniejszym stopniu Korei Po³udniowej. Oczywi¶cie jest to wariant wysoce teoretyczny, nie tylko wzglêdem zmiany postawy Chin, ale tak¿e braku surowców energetycznych w KRLD… Nie zmienia to faktu, ¿e za ewentualne zjednoczenie i odbudowê kraju zap³acili by Koreañczycy z Po³udnia, ale czego siê nie robi w imiê jedno¶ci (patrz kazus NRD).
13:19, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011
Wiêcej integracji odpowiedzi± na kryzys

Integracja europejska rozpoczê³a siê w Europie Zachodniej po II wojnie ¶wiatowej. Europie nie do koñca odbudowanej po zniszczeniach wojennych, dotkniêtej kataklizmem wzajemnej wrogo¶ci. By³a to próba stworzenia mechanizmów zabezpieczaj±cych przed kolejnym konfliktem europejskim. Od kilkudziesiêciu lat w Europie Zachodniej panuje pokój, do tego klubu do³±czy³o grono pañstw Europy ¦rodkowo – Wschodniej kilka lat temu. Znów stoimy przed wyzwaniami wspó³czesno¶ci – tym razem jest to kryzys ekonomiczny, który przelewa siê przez kraje Unii ukazuj±c s³abo¶ci dotychczasowej polityki gospodarczej i elit politycznych (g³ównie ¿ycie na kredyt).

Komentatorzy szumnie obwieszczaj±, ¿e oto wspólnota stoi na skraju rozpadu, w³±cznie z eurostref± (stref± Euro). Jedyn± odpowiedzi± na ten kryzys wydaje siê wiêcej integracji i wspólnej odpowiedzialno¶ci za prowadzenie polityk ekonomicznych pañstw cz³onkowskich. Inn± odpowiedzi± w³a¶ciwie jest zamkniêcie siê w swoich narodowych gospodarkach (czy to w ogóle jeszcze jest mo¿liwe?!) i rozpad jedno¶ci europejskiej, która jest jak¿e wa¿na w³a¶nie w trudnych czasach. Nie mo¿emy dopu¶ciæ do powstawania równie¿ dwóch Europ – tej zintegrowanej coraz bardziej i tej o wolniejszej integracji (koncepcja „dwóch prêdko¶ci), bo to zaprzeczenie idei wspólnoty.

Pañstwa d±¿±ce do wiêkszej integracji europejskiej nie mog± ulegaæ hamulcowym w stylu Davida Camerona, który w imieniu Zjednoczonego Królestwa, w imiê konserwatywnych, wyspiarsko – imperialnych warto¶ci (dzisiaj ju¿ niezrozumia³ych poza wyspami) nie chce dalszej integracji europejskiej, która w³a¶ciwie od pocz±tku by³a projektem niemiecko – francuskim, a wiêc kontynentalnym. Osobom powo³uj±cym siê na Wielk± Brytaniê, protokó³ brytyjski i nieprzyjêcie Karty Praw Podstawowych, proszê o refleksjê gdzie le¿y Polska.

Z powy¿szego punktu widzenia oceniam tre¶æ wyst±pienia szefa polskiego MSZ w Berlinie. By³em naprawdê pozytywnie zaskoczony tak± postaw± – przedstawieniem wizji pog³êbionej integracji. To ¶wiadczy o pewnej dojrza³o¶ci europejskiej naszego rz±du. To w dobrym ¶wietle pokazuje nasz± prezydencjê – pierwsz± najwiêkszego kraju spo¶ród „nowej Unii” i jak¿e inn± od czeskiej (upadek rz±du) czy wêgierskiej (nieporadno¶æ w kryzysie imigracyjnym w kontek¶cie wydarzeñ w Afryce Pó³nocne). Wreszcie to prezydencja s³u¿±ca integracji europejskiej i dobru Unii.

G³osowanie nad votum nieufno¶ci dla ministra Rados³awa Sikorskiego, w którym jedynie PiS i PiS-bis (Solidarna Polska) g³osowa³y za odwo³aniem ministra, pokazuje ¿e zawi±zany w latach dziewiêædziesi±tych sojusz ugrupowañ proeuropejskich jest jak najbardziej aktualny. To ówczesna wspó³praca SLD – PSL – UW kierowa³a Polskê w stronê zjednoczonej Europy, to wreszcie te ugrupowania j± do niej wprowadzi³y i dzisiaj rz±dz± wywodz±ce siê z niej partie. Cieszy fakt, ¿e oto powraca, przynajmniej w sferze integracji europejskiej, pewien konsensus narodowy, ¿a³owaæ nale¿y jednie, ¿e czê¶æ polskiej sceny politycznej dalej tkwi w XIX-wiecznym pojêciu pañstwa narodowego, z pozycji wojewody na zagrodzie, nie rozumiej±c procesów tocz±cych siê na ¶wiecie lub z premedytacj± manipuluj±c swoimi wyborcami.



07:36, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 listopada 2011
Zróbmy krok do ty³u!
Wynik wyborów parlamentarnych z 9 pa¼dziernika 2011r.okaza³ siê byæ katastrofalny w skutkach dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Oczywi¶cie mog³o byæ zawsze gorzej, SLD móg³ nie wej¶æ do sejmu. Nigdy jednak nasza formacja nie równa³a do dna, staj±c siê 5-t± si³± polityczn±, osi±gaj±c rozmiary klêski wiêksze ani¿eli w pierwszych, ca³kowicie demokratycznych, wyborach 1991r. maj±c brzemiê b³êdów i wypaczeñ blisko 50 lat realnego socjalizmu.
Wielokrotnie, na swoim blogu http://www.jasinski.blox.pl , zajmowa³em siê Sojuszem i lewic± w ogóle w artyku³ach: „Szanse SLD na wspó³rz±dzenie.”, „Quo vadis lewico?”, „Dylemat SLD: skuteczno¶æ czy program?”. Przewidywa³em w nich, ¿e SLD zmierza do katastrofy, stawiaj±c tezê, ¿e bez wej¶cia w koalicjê rz±dow± (po 6 latach opozycji) potencja³ partii i zaanga¿owanie cz³onków zaniknie, a SLD stanie siê martw± struktur±, niezdoln± do jakiejkolwiek kampanii wyborczej w wyborach 2015r. Mia³em racjê, tylko pomyli³em siê w jednym – ¿e nast±pi to a¿ tak szybko, bo ju¿ w 2011r. Przyczyn± klêski, w znacznej mierze, jest brak wiary w zwyciêstwo, przetrzebienie szeregów i brak codziennej aktywno¶ci. Trudno siê dziwiæ, ¿e nawet w Prawie i Sprawiedliwo¶ci wziêto siê za ³by. Partia, która w Polsce nie rz±dzi ponad dwie kadencje przestaje istnieæ. Mo¿emy powo³ywaæ siê na przyk³ady z zagranicy z Niemiec czy Wielkiej Brytanii, gdzie SPD czy Labour Party pozostawa³y w opozycji przez wiele lat. Pozycje tych partii jednak nie mo¿na zestawiaæ z polskim, zarówno pod wzglêdem organizacyjnym, finansowym, jak i najwa¿niejszym – zakorzeniania w ¶wiadomo¶ci elektoratu. Nazwijmy rzecz po imieniu, nie ma marchewki, nie ma dzia³alno¶ci jakiejkolwiek. Takie s± czasy, taki jest ustrój.
Moim zdaniem wypalenie partii jest jedn± z dwóch g³ównych przyczyn klêski. To nie Palikot, który zabra³ SLD oko³o 10% g³osów (100tys.), bo SLD straci³o przesz³o milion wyborców! Te 10% równie dobrze mo¿na by by³o umiejêtnie zagospodarowaæ, ale w partii zawsze bano siê hase³ i ludzi, którzy g³osili potrzebê rozdzia³u ko¶cio³a od pañstwa oraz innych ¶wiatopogl±dowych tematów, spychano to na dalszy plan, bo przecie¿ SLD jest rozs±dn± lewic±. Drugim, równie wa¿nym w dzisiejszych czasach kultury obrazkowej (odchodzimy niestety od kultury tekstu pisanego), jest sposób i jako¶æ prowadzenia kampanii wyborczej. Sojusz nie zatrudni³ specjalistycznej firmy PR-owskiej, posi³kuj±c siê w³asnym zapleczem. Nie mo¿na odmówiæ mu dobrych chêci i zapa³u, ale to nie s± fachowcy ¶wiatowej klasy, a takich nam by³o potrzeba za wszelk± (dos³ownie) cenê.
S³ysza³em opiniê, ¿e z³a passa w tej kampanii rozpoczê³a siê od odej¶cia Bartosza Ar³ukowicza. Dzi¶ ju¿ wiemy, ¿e alians ten mu siê op³aci³. Pe³na zgoda, ale czy SLD sta³o na Ar³ukowiczu? Czy to Napieralski odszed³ do PO? ¬le przeprowadzona kampania jest jedynie skutkiem stanu ugrupowania. Nasz marsz do katastrofy rozpocz±³ siê w 2005r., z tego wyniku i pozycji 3-ciego nigdy siê nie podnie¶li¶my (spadli¶my na 5-t± pozycjê w sejmie i na dno w wiêkszo¶ci samorz±dów), patrz±c na wszystkie wybory: parlamentarne, samorz±dowe i europejskie. Wyj±tkiem by³a kampania prezydencka a.d. 2010r., ale to s± wybory innego rodzaju, bardziej personalne.
Zawsze by³em lojalny wobec SLD i przywi±zany do tej formacji, do jej nazwy, dorobku i historii. Dzi¶ z perspektywy 6 lat uwa¿am, ¿e jednak b³êdem by³o pozostanie przy formule SLD i nie stworzenie ca³kowicie nowego otwarcia na lewicy, nowej partii. Do¶wiadczenie polskiej prawicy (AWS, powstanie PO i PiS) uczy, ¿e trzeba by³ pój¶æ t± drog± ju¿ wtedy. Upatrywa³em takiej szansy w „Lewicy i Demokratach”, ale jedynie jako wyborczej d¼wigni, bo nie podnieca³ mnie alians z czê¶ci± dawnej opozycji solidarno¶ciowej, bo nie mia³em za co  przepraszaæ, przed kim siê korzyæ i na czyj poklask liczyæ. Parafrazuj±c s³owa Aleksandra Kwa¶niewskiego: LiD okaza³ siê kitem. Mówi±c brutalnie kitem, którego wyborcy nie kupili. Trudno dzi¶ oceniaæ, prawdopodobnie równie¿ zawiód³ PR oraz brak jednoznacznej identyfikacji jako ca³kowicie nowego ugrupowania, a nie zlepku „komuchów” i „solidaruchów” o bli¿ej nieokre¶lonym celu. Kiedy dzisiaj widzê propozycje „okr±g³ych sto³ów lewicy” przecieram oczy ze zdumienia. Budowanie LiD-bis, bez Demokratów? Z kim siê pytam? Z kanapowymi partiami? Nie instytucje maj± siê dzi¶ ³±czyæ i organizowaæ, ale ludzie, w ca³kowicie nowej formule.
Znale¼li¶my siê nad przepa¶ci±, pytanie czy zrobimy krok do przodu czy do ty³u. Zróbmy do ty³u i obejrzyjmy siê, jak to siê w Polsce robi³o. Dzisiaj nie wystarczy ju¿ zmieniæ partii, trzeba j± zmieniæ (oczywi¶cie nie personalnie). Czasy s± szybkie i wymagaj± gwa³townych, wrêcz rewolucyjnych zmian. W okresie przemian nie bano siê dokonaæ ogromnego, szokuj±ce kroku rozwi±zania PZPR i za³o¿enia SdRP (co znam z ksi±¿ek), dzi¶ nie bójmy siê, w spokojniejszych czasach, dokonaæ przewrotu na lewicy pod ca³kowicie nowym obliczem. Zbierzmy mo¿liwie najwiêksz± liczbê osób chc±cych budowaæ lewicê od nowa, zróbmy os³awion± kreskê, i zacznijmy budowaæ od nowa. Ca³kowicie od nowa, mamy na to przecie¿ 3 lata do najbli¿szych wyborów. Czasu wystarczy, pytanie czy si³ i zapa³u tak¿e. Alternatyw± jest pozostanie (byæ mo¿e sejmowym) ugrupowaniem marginalnym, zdobywaj±cym kilka procent g³osów w¶ród wy³±cznie nostalgicznego za Polsk± Ludow± elektoratu, który niestety biologicznie siê koñczy.
Materia³ do biuletynu Konwencji Miejskiej SLD w Olsztynie dniu 21.11.2011r.
14:30, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 pa¼dziernika 2011
G³owa ¶ciêta, RPP w sejmie

Rzecz± ludzk± jest siê myliæ, szczególnie w pewnych przewidywaniach, a zw³aszcza w p³ynnej sytuacji wyborczej. Tak te¿ siê sta³o – moje prognozy dotycz±ce Ruchu Poparcia Palikota wyra¿one we wpisie pt. Marzenie ¶ciêtej g³owy, czyli Palikot w sejmie” okaza³y siê nietrafne. Na swoj± obronê mam fakt, ¿e dokona³em tej analizy i oceny 22 wrze¶nia 2011r., zatem na ponad 2 tygodnie przed wyborami, za¶ przed publikacj± kolejnych sonda¿y, dobrych dla Palikota, druzgoc±cych dla SLD. I jak siê okaza³o wyniki wyborcze b³êdno¶æ tej oceny potwierdzi³y. Moje zdanie nie by³o odosobnione, wielu politologów g³owi³o siê nad tym fenomenem przed wyborami, za¶ po og³oszeniu, sonda¿owych jeszcze wyników, robi³o wielkie oczy ze zdumienia.

Nie mniej jednak, w pe³nej rozci±g³o¶ci, podtrzymujê zdanie, ¿e program tego ugrupowania, poza sfer± ¶wiatopogl±dow±, z lewic± niewiele ma wspólnego. Chocia¿by w kwestii kluczowej – gospodarczej - „Program Nowoczesnego Pañstwa” zawiera propozycjê wprowadzenia podatku liniowego, który to spowodowa³oby dalsze rozwarstwienie spo³eczne, bogacenie siê bogatych, ubo¿enie ni¿ej uposa¿onych (np. wzrost podatków na ¿ywno¶æ). Szczê¶liwie RPP nie znajdzie siê w kolacji i akurat te postulaty nie zostan± zrealizowane (czego jeszcze mo¿na by by³o obawiaæ siê po Platformie, któr± zastopuje w tym wzglêdzie pewnie PSL).

18:02, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 pa¼dziernika 2011
Maraton wyborczo – kampanijny zakoñczony

Zakoñczy³a siê kampania, trwaj± wybory parlamentarne a.d. 2011. Tym samym, ¶ledz±c losy ostatniej dekady, zakoñczy³ siê maraton wyborczy. W ubieg³ym dziesiêcioleciu mieli¶my tylko rok, w których politycy nie namawiali rodaków do pój¶cia do urn. I to w ró¿norakich sprawach. Mia³em równie¿ okazjê w wielu z tych kampanii uczestniczyæ od samego pocz±tku dzia³alno¶ci publicznej, od pocz±tku w kampaniach wyborczych, potem czynnie oraz dwukrotnie biernie (jako kandydat na radnego i pos³a).  Seria zaczê³a siê wyborami prezydenckimi w symbolicznym 2000r. W 2001r. odby³y siê wybory parlamentarne, kolejny rok przyniós³ samorz±dowe. W 2003r. zdecydowali¶my w referendum o wst±pieniu do Unii Europejskiej, za¶ rok pó¼niej wybrali¶my naszych przedstawicieli – Pos³ów do Parlamentu Europejskiego. 2005r. to wybory parlamentarne i prezydenckie, z kolei 2006 r. to samorz±dowe. Wymykaj±c siê pocz±tkowym przewidywaniom, skrócono kadencjê sejmu i w 2007r. ponownie wybierali¶my pos³ów i senatorów. Wyj±tkiem, przys³owiowo potwierdzaj±cym regu³ê, by³ 2008r., kiedy nie by³o ¿adnych elekcji. W 2009r. po raz drugi wybierali¶my naszych pos³ów w Brukseli, o zgrozo znowu przy minimalnej frekwencji. Niewyobra¿alna dot±d katastrofa jakiej byli¶my ¶wiadkami w 2010r. doprowadzi³a do przedterminowych wyborów prezydenckich, a na jesieni tego roku wybierali¶my w³adze samorz±dowe. Dzisiejsze wybory parlamentarne niejako koñcz± dekadê wyborów w Polsce. Je¶li nie zdarzy siê nic nieprzewidywanego, równie tragicznego jak w 2010r. lub nie dokona siê istotny zwrot polityczny, w najbli¿szym czasie wybory czekaj± nas dopiero w 2014 r. kiedy ponownie wybierzemy eurodeputowanych oraz radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów. Przed nami dwa lata spokoju. Polacy, równie¿ ci dzia³aj±cy politycznie, nieco odetchn± od kampanii wyborczej, chocia¿ jak mawiaj± klasycy, ona rozpoczyna siê w dzieñ po poprzednich wyborach. W ka¿dym razie mamy dwa lata refleksji…

Tagi: wybory
08:52, bartlomiej.jasinski , BLOG
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl