niedziela, 01 stycznia 2012
Koreañska noc
¦mieræ przywódcy Korei Pó³nocnej Kim Dzong Ila wzbudzi³a wiele komentarzy i pewnych nadziei na zmianê, szansê na liberalizacjê, w kraju przymieraj±cym g³odem, jednak posiadaj±cym najwiêkszy wska¼nik militaryzacji spo³eczeñstwa na ¶wiecie, posiadaj±cym niedoskona³±, ale jednak broñ j±drow±.Korea P³n. jest bez w±tpienia pañstwem totalitarnym, bodaj jedynym wspó³cze¶nie istniej±cym, którego praktyki bez cienia w±tpliwo¶ci mo¿na porównaæ do hitlerowskich Niemiec czy stalinowskiego ZSRR (poza ró¿nic± skali). Nie ma szans na powstanie w tym kraju opozycji, nie tylko z racji braku jakichkolwiek do¶wiadczeñ demokratycznych, ale tak¿e z powodu ca³kowitej izolacji spo³eczeñstwa. Czy jeste¶my sobie w stanie wyobraziæ, ¿e pó³nocni Koreañczycy nie u¿ywaj± telefonów komórkowych i Internetu, ¿e w ogóle nie maj± pojêcia, ¿e ich ¶wiat mo¿e wygl±daæ inaczej i ¶wiat wokó³ diametralnie siê ró¿ni?
Sukcesja w³adzy z pewno¶ci± przebiegnie w KRLD pomy¶lnie, choæ nie bez zgrzytów, o których mo¿e nawet siê nie dowiemy. Dlatego w zasadzie mo¿emy siê pokusiæ o teoretyczne rozwa¿enie co mog³o by doprowadziæ do upadku systemu totalitarnego. Przede wszystkim konieczne by³o by nak³onienie Chin do zmiany polityki – zaprzestania czê¶ciowego finansowania i wspierania politycznego. Wydaje siê, ¿e jedynie interwencja militarna mog³aby cokolwiek zmieniæ, a zmiana postawy Chin nie prowadzi³a by do powtórzenia wojny koreañskiej z lat 50-tych. Wymaga³oby to oczywi¶cie odpowiedniego mandatu Narodów Zjednoczonych i zaanga¿owania militarnego Si³ Samoobrony Japonii (formalnie nie ma si³ zbrojnych) oraz USA i w mniejszym stopniu Korei Po³udniowej. Oczywi¶cie jest to wariant wysoce teoretyczny, nie tylko wzglêdem zmiany postawy Chin, ale tak¿e braku surowców energetycznych w KRLD… Nie zmienia to faktu, ¿e za ewentualne zjednoczenie i odbudowê kraju zap³acili by Koreañczycy z Po³udnia, ale czego siê nie robi w imiê jedno¶ci (patrz kazus NRD).
niedziela, 18 grudnia 2011
Wiêcej integracji odpowiedzi± na kryzys
Komentatorzy szumnie obwieszczaj±, ¿e oto wspólnota stoi na skraju rozpadu, w³±cznie z eurostref± (stref± Euro). Jedyn± odpowiedzi± na ten kryzys wydaje siê wiêcej integracji i wspólnej odpowiedzialno¶ci za prowadzenie polityk ekonomicznych pañstw cz³onkowskich. Inn± odpowiedzi± w³a¶ciwie jest zamkniêcie siê w swoich narodowych gospodarkach (czy to w ogóle jeszcze jest mo¿liwe?!) i rozpad jedno¶ci europejskiej, która jest jak¿e wa¿na w³a¶nie w trudnych czasach. Nie mo¿emy dopu¶ciæ do powstawania równie¿ dwóch Europ – tej zintegrowanej coraz bardziej i tej o wolniejszej integracji (koncepcja „dwóch prêdko¶ci), bo to zaprzeczenie idei wspólnoty. Pañstwa d±¿±ce do wiêkszej integracji europejskiej nie mog± ulegaæ hamulcowym w stylu Davida Camerona, który w imieniu Zjednoczonego Królestwa, w imiê konserwatywnych, wyspiarsko – imperialnych warto¶ci (dzisiaj ju¿ niezrozumia³ych poza wyspami) nie chce dalszej integracji europejskiej, która w³a¶ciwie od pocz±tku by³a projektem niemiecko – francuskim, a wiêc kontynentalnym. Osobom powo³uj±cym siê na Wielk± Brytaniê, protokó³ brytyjski i nieprzyjêcie Karty Praw Podstawowych, proszê o refleksjê gdzie le¿y Polska. Z powy¿szego punktu widzenia oceniam tre¶æ wyst±pienia szefa polskiego MSZ w Berlinie. By³em naprawdê pozytywnie zaskoczony tak± postaw± – przedstawieniem wizji pog³êbionej integracji. To ¶wiadczy o pewnej dojrza³o¶ci europejskiej naszego rz±du. To w dobrym ¶wietle pokazuje nasz± prezydencjê – pierwsz± najwiêkszego kraju spo¶ród „nowej Unii” i jak¿e inn± od czeskiej (upadek rz±du) czy wêgierskiej (nieporadno¶æ w kryzysie imigracyjnym w kontek¶cie wydarzeñ w Afryce Pó³nocne). Wreszcie to prezydencja s³u¿±ca integracji europejskiej i dobru Unii. G³osowanie nad votum nieufno¶ci dla ministra Rados³awa Sikorskiego, w którym jedynie PiS i PiS-bis (Solidarna Polska) g³osowa³y za odwo³aniem ministra, pokazuje ¿e zawi±zany w latach dziewiêædziesi±tych sojusz ugrupowañ proeuropejskich jest jak najbardziej aktualny. To ówczesna wspó³praca SLD – PSL – UW kierowa³a Polskê w stronê zjednoczonej Europy, to wreszcie te ugrupowania j± do niej wprowadzi³y i dzisiaj rz±dz± wywodz±ce siê z niej partie. Cieszy fakt, ¿e oto powraca, przynajmniej w sferze integracji europejskiej, pewien konsensus narodowy, ¿a³owaæ nale¿y jednie, ¿e czê¶æ polskiej sceny politycznej dalej tkwi w XIX-wiecznym pojêciu pañstwa narodowego, z pozycji wojewody na zagrodzie, nie rozumiej±c procesów tocz±cych siê na ¶wiecie lub z premedytacj± manipuluj±c swoimi wyborcami.
sobota, 19 listopada 2011
Zróbmy krok do ty³u!
Wynik wyborów parlamentarnych z 9 pa¼dziernika 2011r.okaza³ siê byæ katastrofalny w skutkach dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Oczywi¶cie mog³o byæ zawsze gorzej, SLD móg³ nie wej¶æ do sejmu. Nigdy jednak nasza formacja nie równa³a do dna, staj±c siê 5-t± si³± polityczn±, osi±gaj±c rozmiary klêski wiêksze ani¿eli w pierwszych, ca³kowicie demokratycznych, wyborach 1991r. maj±c brzemiê b³êdów i wypaczeñ blisko 50 lat realnego socjalizmu.
Wielokrotnie, na swoim blogu http://www.jasinski.blox.pl , zajmowa³em siê Sojuszem i lewic± w ogóle w artyku³ach: „Szanse SLD na wspó³rz±dzenie.”, „Quo vadis lewico?”, „Dylemat SLD: skuteczno¶æ czy program?”. Przewidywa³em w nich, ¿e SLD zmierza do katastrofy, stawiaj±c tezê, ¿e bez wej¶cia w koalicjê rz±dow± (po 6 latach opozycji) potencja³ partii i zaanga¿owanie cz³onków zaniknie, a SLD stanie siê martw± struktur±, niezdoln± do jakiejkolwiek kampanii wyborczej w wyborach 2015r. Mia³em racjê, tylko pomyli³em siê w jednym – ¿e nast±pi to a¿ tak szybko, bo ju¿ w 2011r. Przyczyn± klêski, w znacznej mierze, jest brak wiary w zwyciêstwo, przetrzebienie szeregów i brak codziennej aktywno¶ci. Trudno siê dziwiæ, ¿e nawet w Prawie i Sprawiedliwo¶ci wziêto siê za ³by. Partia, która w Polsce nie rz±dzi ponad dwie kadencje przestaje istnieæ. Mo¿emy powo³ywaæ siê na przyk³ady z zagranicy z Niemiec czy Wielkiej Brytanii, gdzie SPD czy Labour Party pozostawa³y w opozycji przez wiele lat. Pozycje tych partii jednak nie mo¿na zestawiaæ z polskim, zarówno pod wzglêdem organizacyjnym, finansowym, jak i najwa¿niejszym – zakorzeniania w ¶wiadomo¶ci elektoratu. Nazwijmy rzecz po imieniu, nie ma marchewki, nie ma dzia³alno¶ci jakiejkolwiek. Takie s± czasy, taki jest ustrój.
Moim zdaniem wypalenie partii jest jedn± z dwóch g³ównych przyczyn klêski. To nie Palikot, który zabra³ SLD oko³o 10% g³osów (100tys.), bo SLD straci³o przesz³o milion wyborców! Te 10% równie dobrze mo¿na by by³o umiejêtnie zagospodarowaæ, ale w partii zawsze bano siê hase³ i ludzi, którzy g³osili potrzebê rozdzia³u ko¶cio³a od pañstwa oraz innych ¶wiatopogl±dowych tematów, spychano to na dalszy plan, bo przecie¿ SLD jest rozs±dn± lewic±. Drugim, równie wa¿nym w dzisiejszych czasach kultury obrazkowej (odchodzimy niestety od kultury tekstu pisanego), jest sposób i jako¶æ prowadzenia kampanii wyborczej. Sojusz nie zatrudni³ specjalistycznej firmy PR-owskiej, posi³kuj±c siê w³asnym zapleczem. Nie mo¿na odmówiæ mu dobrych chêci i zapa³u, ale to nie s± fachowcy ¶wiatowej klasy, a takich nam by³o potrzeba za wszelk± (dos³ownie) cenê.
S³ysza³em opiniê, ¿e z³a passa w tej kampanii rozpoczê³a siê od odej¶cia Bartosza Ar³ukowicza. Dzi¶ ju¿ wiemy, ¿e alians ten mu siê op³aci³. Pe³na zgoda, ale czy SLD sta³o na Ar³ukowiczu? Czy to Napieralski odszed³ do PO? ¬le przeprowadzona kampania jest jedynie skutkiem stanu ugrupowania. Nasz marsz do katastrofy rozpocz±³ siê w 2005r., z tego wyniku i pozycji 3-ciego nigdy siê nie podnie¶li¶my (spadli¶my na 5-t± pozycjê w sejmie i na dno w wiêkszo¶ci samorz±dów), patrz±c na wszystkie wybory: parlamentarne, samorz±dowe i europejskie. Wyj±tkiem by³a kampania prezydencka a.d. 2010r., ale to s± wybory innego rodzaju, bardziej personalne.
Zawsze by³em lojalny wobec SLD i przywi±zany do tej formacji, do jej nazwy, dorobku i historii. Dzi¶ z perspektywy 6 lat uwa¿am, ¿e jednak b³êdem by³o pozostanie przy formule SLD i nie stworzenie ca³kowicie nowego otwarcia na lewicy, nowej partii. Do¶wiadczenie polskiej prawicy (AWS, powstanie PO i PiS) uczy, ¿e trzeba by³ pój¶æ t± drog± ju¿ wtedy. Upatrywa³em takiej szansy w „Lewicy i Demokratach”, ale jedynie jako wyborczej d¼wigni, bo nie podnieca³ mnie alians z czê¶ci± dawnej opozycji solidarno¶ciowej, bo nie mia³em za co przepraszaæ, przed kim siê korzyæ i na czyj poklask liczyæ. Parafrazuj±c s³owa Aleksandra Kwa¶niewskiego: LiD okaza³ siê kitem. Mówi±c brutalnie kitem, którego wyborcy nie kupili. Trudno dzi¶ oceniaæ, prawdopodobnie równie¿ zawiód³ PR oraz brak jednoznacznej identyfikacji jako ca³kowicie nowego ugrupowania, a nie zlepku „komuchów” i „solidaruchów” o bli¿ej nieokre¶lonym celu. Kiedy dzisiaj widzê propozycje „okr±g³ych sto³ów lewicy” przecieram oczy ze zdumienia. Budowanie LiD-bis, bez Demokratów? Z kim siê pytam? Z kanapowymi partiami? Nie instytucje maj± siê dzi¶ ³±czyæ i organizowaæ, ale ludzie, w ca³kowicie nowej formule.
Znale¼li¶my siê nad przepa¶ci±, pytanie czy zrobimy krok do przodu czy do ty³u. Zróbmy do ty³u i obejrzyjmy siê, jak to siê w Polsce robi³o. Dzisiaj nie wystarczy ju¿ zmieniæ partii, trzeba j± zmieniæ (oczywi¶cie nie personalnie). Czasy s± szybkie i wymagaj± gwa³townych, wrêcz rewolucyjnych zmian. W okresie przemian nie bano siê dokonaæ ogromnego, szokuj±ce kroku rozwi±zania PZPR i za³o¿enia SdRP (co znam z ksi±¿ek), dzi¶ nie bójmy siê, w spokojniejszych czasach, dokonaæ przewrotu na lewicy pod ca³kowicie nowym obliczem. Zbierzmy mo¿liwie najwiêksz± liczbê osób chc±cych budowaæ lewicê od nowa, zróbmy os³awion± kreskê, i zacznijmy budowaæ od nowa. Ca³kowicie od nowa, mamy na to przecie¿ 3 lata do najbli¿szych wyborów. Czasu wystarczy, pytanie czy si³ i zapa³u tak¿e. Alternatyw± jest pozostanie (byæ mo¿e sejmowym) ugrupowaniem marginalnym, zdobywaj±cym kilka procent g³osów w¶ród wy³±cznie nostalgicznego za Polsk± Ludow± elektoratu, który niestety biologicznie siê koñczy.
Materia³ do biuletynu Konwencji Miejskiej SLD w Olsztynie dniu 21.11.2011r.
czwartek, 13 pa¼dziernika 2011
G³owa ¶ciêta, RPP w sejmie
Rzecz± ludzk± jest siê myliæ, szczególnie w pewnych przewidywaniach, a zw³aszcza w p³ynnej sytuacji wyborczej. Tak te¿ siê sta³o – moje prognozy dotycz±ce Ruchu Poparcia Palikota wyra¿one we wpisie pt. Marzenie ¶ciêtej g³owy, czyli Palikot w sejmie” okaza³y siê nietrafne. Na swoj± obronê mam fakt, ¿e dokona³em tej analizy i oceny 22 wrze¶nia 2011r., zatem na ponad 2 tygodnie przed wyborami, za¶ przed publikacj± kolejnych sonda¿y, dobrych dla Palikota, druzgoc±cych dla SLD. I jak siê okaza³o wyniki wyborcze b³êdno¶æ tej oceny potwierdzi³y. Moje zdanie nie by³o odosobnione, wielu politologów g³owi³o siê nad tym fenomenem przed wyborami, za¶ po og³oszeniu, sonda¿owych jeszcze wyników, robi³o wielkie oczy ze zdumienia.
niedziela, 09 pa¼dziernika 2011
Maraton wyborczo – kampanijny zakoñczony
czwartek, 22 wrze¶nia 2011
Marzenie ¶ciêtej g³owy, czyli Palikot w sejmie.
Ostatnie kilkana¶cie dni przebywaj±c na, jak s±dzê, zas³u¿onym urlopie, nabra³em pewnego dystansu do otaczaj±cej nas polskiej, przedwyborczej rzeczywisto¶ci, st±d kilka spostrze¿eñ. Ruch Poparcia Palikota, czyli komitet wyborczy ugrupowania (sam nie wiem czy w koñcu zosta³o jako partia zarejestrowana czy nie), otrzyma³ w sonda¿ach raptem ponad 5% poparcia (wchodzi do Sejmu RP) z pozycji 1%. Zwa¿ywszy na „obiektywny” charakter sonda¿y zamawianych przez konkretne redakcje lub instytucje mam jeden wniosek. Sp³aszczanie wyników sonda¿owych PO i PiS doprowadza do nerwowo¶ci w sztabie Platformy, bo okazuje siê, ¿e o wiêkszo¶ci bezwzglêdnej w przysz³ym sejmie mog± zapomnieæ. Sonda¿e WP wskazuj±, ¿e mo¿e nawet doj¶æ do sytuacji w której rz±dzenie PO z PSL-em bêdzie niemo¿liwe (za ma³o mandatów) i trzeba bêdzie wej¶æ w koalicjê z lewic±. St±d pragnienie „odbierania” elektoratu SLD pokazuj±c rzekome rosn±ce poparcie Palikota uto¿samianego przez media mylnie z lewic±. Jak s³usznie zauwa¿y³ prof. Iwiñski, Palikot z lewic± ma niewiele wspólnego. Jest przedstawicielem establishmentu, biznesmenem z szerokimi kontaktami – libera³em ekonomicznym. Jaki¶ czas temu wydawa³ publikacjê prasow±, w której pojawia³y siê homofobiczne tre¶ci. A¿ dziw, ¿e Robertowi Biedroniowi to nie przeszkadza. Nie jest wiêc libera³em moralno – kulturowym /obyczajowym/ i bli¿ej Palikotowi do Jaros³awa Kaczyñskiego czy Jaros³awa Gowina. Podobno tylko krowa zdania nie zmienia, ale w przemianê Palikota nie wierzê. Podobnie jak wiêkszo¶æ wyborców nie da siê nabraæ na tanie happeningi. Obecno¶æ Palikota w Sejmie RP to marzenie ¶ciêtej g³owy...
pi±tek, 12 sierpnia 2011
Rzecz-pita do³uj±ca
„Rzeczpospolita” z 12 sierpnia 2011r. donosi, pod alarmuj±cym tytu³em „Sojusz na równi pochy³ej”, ¿e SLD nie ma szans na wspó³rz±dzenie i mo¿e liczyæ wy³±cznie na jednocyfrowy wynik. Zdaniem „Rz” Sojusz prowadzi fataln± kampaniê wyborcz±. Ciekawe to podsumowanie po tygodniu od jej oficjalnego rozpoczêcia. G³ównym zarzutem jest „lans” Grzegorza Napieralskiego. Jak rozumiem, zarówno PO jak i PiS nie promuj± swoich liderów – Tuska i Kaczyñskiego? Równie¿ dosta³o siê SLD za kampaniê merytoryczn± – przedstawianie programu (jako jedyne ugrupowanie sejmowe!), bo „zamiast bawiæ wyborców, nudzi ich, a niektórych nawet straszy”. Autor artyku³u tym samym zaprzecza samemu sobie, kilka linijek wcze¶niej krytykuj±c „kampaniê happeningow±, pozbawion± tre¶ci i oderwan± do rzeczywisto¶ci”. Pojawia siê równie¿ krytyka spotów radiowych: „takie spoty powinny byæ karalne” – s³owa te oczywi¶cie mia³ wypowiedzieæ „anonimowy” polityk SLD – czytaj fantasmagoryczna projekcja umys³u autora artyku³u, jak to zwykle bywa. Zarzuca siê Sojuszowi równie¿ ba³agan na listach wyborczych. Pisa³em ju¿ o tym na blogu. Afera wywo³ana przez Wandê Nowick± i Roberta Biedronia, umiejêtnie podgrzewana przez Gazetê Wyborcz±, zaczyna ¿yæ w³asnym ¿yciem. Ale przecie¿ Koszernej o to chodzi³o, skoro s³upki PO nie szokuj± samodzielnym rz±dem, za¶ Kaczyñski depcze Tuskowi po piêtach. W ocenie autora artyku³u SLD szykuje siê na kolejn± kadencjê w opozycji, st±d przygotowywanie list w taki sposób, by przysz³y niewielki klub sejmowy stanowi³ karn± armiê Napieralskiego. Z jednym faktem mogê siê zgodziæ – wszelkie znaki na niebie i ziemi (czytaj sonda¿e) – wskazuj±, ¿e PO bêdzie rz±dziæ samodzielnie lub bêdzie powtórka z rozrywki w koalicji z PSL-em. Pewnym kuriozum w podsumowaniu artyku³y jest stwierdzenie, ¿e formu³a koalicji Lewica i Demokraci mog³a by byæ alternatyw± w tych wyborach, gdy¿ w 2007r. by³a to forma przedwczesna. Nie wiem czy autor nie ma zielonego pojêcia o czym mówi – ja ¶miem twierdziæ ¿e mam jako autor magisterskiej o tej koalicji – czy te¿ celowo usi³uje wprowadziæ zamêt, sil±c siê na, w±tpliwej jako¶ci merytorycznej, politologiczn± ocenê. Koalicja Lewica i Demokraci nie spe³ni³a pok³adanych w niej nadziei, nie by³a realn± alternatyw± dla wyborców, którzy wybrali w wiêkszo¶ci PO w wyborach parlamentarnych 2007r., za¶ rok wcze¶niej ponios³a klêskê w wyborach samorz±dowych. Os³abi³a tylko pozycjê SLD i widzê taki cel przy¶wieca³ autorowi tego propagandowego artyku³u.
poniedzia³ek, 08 sierpnia 2011
Kobiet± w SLD
Kampania wyborcza ju¿ na dobre rozpoczêta. Gazeta Wyborcza rozpoczê³a promowanie Sojuszu Lewicy Demokratycznej od oskar¿enia, ¿e kobiety na listach lewicy nie maj± samych jedynek („tylko” 12% w skali kraju), uwa¿aj±c ¿e co najmniej 40% reprezentacja p³ci piêknej na listach oraz 35% w pierwszej trójce jest nieistotna i propagandowa. Wrzawê podnios³a dzia³aczka kobieca Wanda Nowicka, obra¿ona na SLD i Napieralskiego, ¿e spad³a o jedno oczko – z trzeciego na czwarte miejsce – na warszawskiej li¶cie Sojuszu. Szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny czuje siê oszukana przez szefa partii. Szczególnie groteskowo wygl±da jej zachowanie maj±c na uwadze, ¿e trzeciego miejsca ust±pi³a Paulinie Piechnej – Wiêckiewicz – szefowej m³odzie¿ówki SLD, radnej Warszawy, prywatnie ¿onie i matce. Niestety mia³em okazje poznaæ zachowanie niektórych dzia³aczek organizacji kobiecych, wiêc mogê zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e tego typu postêpowanie jest wyrazem przerostu osobistej ambicji. Autorka wrzawy – Pani Nowicka – z³o¿y³a rezygnacjê z kandydowania SMS-em „bo SMS to w tej partii normalna droga komunikowania siê”. Nie wymaga to szerszego komentarza.
¶roda, 20 lipca 2011
Trybuna³ Konstytucyjny o Kodeksie wyborczym
Trybuna³ orzek³, ¿e dwudniowe wybory parlamentarne s± niezgodne z Konstytucj± RP, a to za spraw± zapisu w ustawie zasadniczej mówi±cej o zarz±dzeniu elekcji na dzieñ wolny od pracy. Sobota takim dniem nie jest (zapis w KW mówi³ o dniu poprzedzaj±cym dzieñ wolny), zatem wybory mog± byæ wy³±cznie jednodniowe, a wiêc bez zmian. Wprowadzenie dwudniowych wyborów mog³oby skutkowaæ zwiêkszeniem frekwencji wyborczej. Prawdopodobnie do wyborów posz³oby wiêcej obywateli niezdecydowanych, a ci w swoich preferencjach zwykle wskazywali PO (patrz wyniki wyborów 2007r.). Tym samym o „premii frekwencyjnej” rz±dz±ce ugrupowanie mo¿e zapomnieæ. Niew±tpliw± nowo¶ci±, na któr± ju¿ przygotowane s± partie g³ównego nurtu (chocia¿ nie tylko – casus propozycji Rafa³a Dutkiewicza o li¶cie samorz±dowców – prezydentów miast), jest orzeczenie o zgodno¶ci z konstytucj± JOW-ów (jednomandatowych okrêgów wyborczych) do Senatu RP. Konstytucja tego nie precyzuje, zatem wola ustawodawcy (dos³ownie – organu uchwalaj±cego ustawê) stanie siê faktem. Dotychczasowa ordynacja i uzyskane na jej podstawie wyniki wyborów bezpo¶rednich wskazywa³y na dominacjê w izbie wy¿szej partii prowadz±cej w sonda¿ach. Przewidujê, ¿e po wyborach a.d. 2011 PO w senacie bêdzie mia³a jeszcze wiêksz± reprezentacjê kosztem PiS-u[1]. W zasadzie nie spowoduje to wiêkszych zmian w stosunku do obecnej kadencji. Trybuna³ pochyli³ siê równie¿ nad kwesti± g³osowania przez pe³nomocnika lub korespondencyjnego, które to formy uzna³ za zgodne z ustaw± zasadnicz±. Podzieli³ tym samym argumentacjê ustawodawcy, ¿e u³atwi to akt wyborczy. G³osowanie przez pe³nomocnika ju¿ siê odbywa³o, nie bêdzie wiêc mia³o wp³ywu na wyniki elekcji. Z moich obserwacji wynika, ¿e to ilo¶ciowo marginalna forma g³osowania. Jednym z kluczowych zagadnieñ podniesionych w skardze do TK by³ zakaz publikowania p³atnych spotów radiowo – telewizyjnych oraz wykorzystywania billboardów o powierzchni powy¿ej 2 mkw. Tym samym w praktyce w kampanii wyborczej nic siê nie zmieni. Nadal w ¶rodkach masowego przekazu zobaczymy wyborcze reklamy a na ulicach wielkie plakaty w znacznych ilo¶ciach (s³ynne w wyborach prezydenckich 2005r. – „za trzecim Tuskiem w prawo”). Kampania wyborcza finansowana (wtórnie po jej rozliczeniu przez komitety wyborcze) z bud¿etu pañstwa pozostanie nadal do¶æ droga. Ponadto tego typu „obrazkowe” formy propagandy politycznej trafiaj± w niewybredne gusta czê¶ci elektoratu i jako takie maj± wp³yw na wynik wyborów, szczególnie najwiêkszych ugrupowañ – PO i PiS, przy okazji pozbawiaj±c ca³kowicie szans ugrupowañ pozasejmowych[2]. W tym wypadku wydaje siê, ¿e orzeczenie TK jest korzystne dla dwóch partii o najwiêkszej reprezentacji. Zakaz publikowania czy umieszczania p³atnych reklam (tych najdro¿szych) wype³nia, w mojej ocenie, pewn± ideê socjaldemokratyczn± – równo¶ci szans – tutaj – szans wyborczych. Wynik kandydata czy partii nie zale¿y od ¶rodków jakimi dysponuje na materia³y propagandowe, lecz od jego propozycji programowych. My¶lê, ¿e by³by to pozytywny skutek dla jako¶ci polskiej demokracji. Nie powiod³a siê próba podniesienia poprzeczki debaty politycznej w ten sposób. Kandydaci nadal bêd± w swojej wiêkszo¶ci patrzyli na obywateli z plakatów, szczególnie Ci najbardziej rozpoznawalni z wielkich billboardów, za¶ telewizja i radio bêd± przerywa³y bloki reklamowe p³atnymi audycjami wyborczymi. Podsumowuj±c, oceniam wyrok Trybuna³u Konstytucyjnego jako zachowanie statusu quo, wielkich niespodzianek w najbli¿szych wyborach nie bêdzie. Przynajmniej w zakresie skutków takiego a nie innego prawa wyborczego. [1] Zarówno PSL jak i SLD nie posiada obecnie senatorów, wyj±tkiem mo¿e byæ osoba niezale¿nego senatora W³odzimierza Cimoszewicza, formalnie cz³onka SLD, lecz nienale¿±cego do KP SLD. [2] Mam na my¶li komitety wyborcze nie otrzymuj±ce subwencji bud¿etowej (wynik pow. 3% dla partii i 5% dla koalicji).
pi±tek, 08 lipca 2011
Bieda w tej Warszawie!
Celem tej ustawy jest przede wszystkim zrównowa¿ony rozwój ca³ego kraju. Dlatego te¿ dziwi mnie wyliczanka, ile to Warszawa mia³aby wiêcej autobusów itd. Pytanie ile np. gmina warmiñsko – mazurska pod pó³nocn± – rosyjsk± granic± kupi za to gimbusów z tej dotacji, na któr± nie by³o by staæ lokalnego samorz±du (czytaj lokalnych podatników). Pomijam fakt, ¿e zrównowa¿ony rozwój regionalny to jedna z podstawowych warto¶ci Unii Europejskiej. „Ustawa Janosikowa” wciela w ¿ycie socjaldemokratyczne pojêcie równego dostêpu do mo¿liwo¶ci i równych szans. Stolica rocznie oddaje do bud¿etu pañstwa na ww. cel oko³o miliarda z³otych. Straszna bieda w tej Warszawie, skoro np. bud¿et warmiñsko – mazurskiego wynosi 500-600 mln z³otych (dochody – wydatki za 2010r.), a stolicy regionu 30-40 mln z³. Stolica ma z czego oddawaæ. Równie dobrze mo¿na podnie¶æ populistyczny postulat – dlaczego to podatnicy z ca³ego kraju maj± zrzucaæ siê mieszkañcom Warszawy na metro w postaci dotacji celowej z bud¿etu pañstwa. Nie têdy jednak droga. |
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
LEWICA
Moje profile
Olsztyñskie media
Organizacje
Znajomi z Lewicy
Zwi±zki Zawodowe
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||